TECHNOLOGIE DLA TRZECIEGO SEKTORA/SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH
TECHNOLOGIE
DLA TRZECIEGO SEKTORA / SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH
KUBA WYGNAŃSKI, HUBERT BOROWSKI
Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”
WSTĘP
Jest oczywiste, że technologie komputerowe i komunikacyjne od dawna już nie są wyłącznie domeną informatyków i osób zafascynowanych technologią oraz że stały się elementem codziennego życia społecznego. Fakt ten ma też poważne konsekwencje dla sposobu funkcjonowania organizacji pozarządowych. Są wśród nich takie, które skwapliwie skorzystały z tej zmiany, takie, które ją zignorowały i takie, które się jej wręcz boją. Paradoksalnie mniej zasobne, lokalne organizacje, które mogłyby odnieść największą korzyść z zastosowania technologii, najrzadziej z nich korzystają. Technologie, które mogłyby być instrumentem zmniejszania społecznych dystansów często je powiększają.
Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” wspólnie z Polsko-Amerykańską Fundacją Wolności dzielą przekonanie, że sytuację tę można zmienić. Nie jest to oczywiście stanowisko szczególnie oryginalne. Wiele instytucji starało się podejmować na różną skalę działania zmierzające do osiągnięcia podobnego celu. Wysiłki te staraliśmy się zinwentaryzować i uczyć się na ich doświadczeniach. Zapoznaliśmy się też z rozwiązaniami stosowanymi poza Polską. Równolegle przeprowadziliśmy szeroko zakrojone terenowe badania jakościowe zmierzające do głębszego zrozumienia potrzeb lokalnych organizacji i środowisk w obszarze ICT. Na tej podstawie powstał szereg opracowań, które, jak wierzymy, nie tylko pomogą roztropnie podejmować działania Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, ale będą też cennym źródłem wiedzy dla szerszego środowiska instytucji, które łączy przekonanie o tym, że ICT może istotnie poprawić jakość działania lokalnych organizacji pozarządowych i szerzej lokalnych społeczności.
Z syntetycznym raportem, który powstał jako wynik badania STOCZNI można zapoznać się na stronie konferencji: www.sektor3-0.pl. Poniżej przedstawiamy jedynie kilka jego wybranych tez, mając nadzieję, że nie zastąpią one lektury raportu, a raczej zachęcą do zapoznania się z nim w całości.
BADANIE TERENOWE
Badanie oczywiście w pierwszym rzędzie dotyczyło zastosowań technologii, ale od początku było jasne, że technologie są przecież narzędziem, którego zastosowane nie może być rozpatrywane poza kontekstem. Kontekst ów tworzą po pierwsze konkretne organizacje, po drugie społeczności, w których działają. Dopiero połączenie wszystkich trzech elementów pozwala rozumieć lepiej jakie narzędzia, komu i w jakim celu mogą być przydatne.
Rdzeniem projektu badawczego było rozległe badane jakościowe zawierające także elementy etnografii. Badacze podczas kilkudniowych wizyt w małych gminach w całej Polsce poznawali lokalne organizacje pozarządowe, odtwarzali sieć lokalnych powiązań i uwarunkowań w jakich funkcjonują i starali się zrozumieć, jakie korzyści (aktualne i potencjalne) wynikają z ich działań dla mieszkańców społeczności lokalnej. Łącznie przeprowadziliśmy w sumie około 200 wywiadów, kilkadziesiąt warsztatów i olbrzymią liczbę obserwacji zarówno w instytucjach, jak i pośród mieszkańców.
PO CO ORGANIZACJOM TECHNOLOGIE?
Można powiedzieć, że na korzystanie z technologii organizacje pozarządowe są w pewnym sensie skazane. Wiele z czynności – związanych z życiem wewnętrznym organizacji, które każda z nich musi dość regularnie wykonywać, można robić sprawniej i taniej wykorzystując do tego nowe technologie (np. tworzenie sprawozdań, składanie wniosków, zarządzanie projektami, komunikowanie się z członkami i wolontariuszami organizacji). To stwierdzenie jest oczywiste i w jakimś sensie niespecyficzne dla organizacji pozarządowych. Właściwie każda instytucja może poprawić jakość wewnętrznego zarządzania roztropnie stosując narzędzia ICT. Jest poza sporem, że dla organizacji pozarządowych, które na ogół dysponują skromnymi zasobami i które w dużej mierze funkcjonują dzięki współdziałaniu konkretnych osób, narzędzia te są szczególnie użyteczne.
Szczególne znaczenie technologii dla organizacji ujawnia się jednak w momencie, w którym organizacje społeczne potrafią używać technologii do czegoś więcej niż usprawnienie wewnętrznej komunikacji czy funkcji administracyjnych i sięgają po nie, aby skuteczniej realizować swoją misję. Np. wciągnąć w swe działanie więcej osób, dotrzeć ze swoją ofertą do większej liczby mieszkańców, skuteczniej prowadzić rzecznictwo, lepiej pozyskiwać i przetwarzać informacje itd. Ogólnie rzecz biorąc, używać technologii jako nowego jakościowo instrumentu komunikacji z szerzej rozumianą społecznością. W tym wypadku technologie nie tylko usprawniają rutynowe działania organizacji, ale dają szansę na istotne ilościowo i jakościowo rozszerzenie zakresu ich działania. Jest to szczególnie ważne dla organizacji, które operują w sferze informacji i komunikacji.
Rzecz jasna nie chodzi tutaj po prostu o promowanie się organizacji czy specyficznie rozumiany marketing np. w celu zbierania darowizn czy wpłat w 1%. Chodzi o coś głębszego - o zwrot w kierunku sfery „niematerialnej”, sfery symboli i informacji. Coraz częściej organizacje, poza dostarczaniem konkretnych bezpośrednich i materialnych usług na rzecz poszczególnych osób, zajmują się kwestiami rzecznictwa, dostępem do informacji i danych publicznych, podnoszą problem transparentności urzędów i władzy, wspierają partycypację obywatelską. Rozwój wszystkich tych obszarów związany jest właśnie ze wzrostem znaczenia komunikacji i dostarczania informacji. Żyjemy w społeczeństwie, w którym duża część interakcji przeniosła się do sieci informatycznych lub jest przez nie zapośredniczona. To nie jest już virtual reality ale real virtuality – jak określił to już ponad 15 lat temu Manuel Castells. Spostrzeżenie to jest szczególnie ważne dla organizacji pozarządowych (w szczególności stowarzyszeń i organizacji wzajemnościowych), bowiem to one dotychczas tworzyły instytucjonalną bazę dla tworzenia się związków osób połączonych jakąś wspólną pasją. Teraz, mówiąc zupełnie wprost, mogą się okazać zbędne. Ludzie nie potrzebują już często żadnych instytucji pośredniczących i potrafią właśnie za pomocą technologii odnaleźć się i skoordynować działania, niejako z pominięciem jakichkolwiek instytucji i organizacji. Prawda ta jest widoczna zarówno w prostych codziennych sprawach, w których np. szukamy pomocy czy informacji, jak i wtedy, gdy wykluwają się ruchy społeczna a nawet rewolucje.
Dla wielu organizacji zignorowanie tych zmian może oznaczać skazanie się na „zbędność” i marginalizacje działań. Rzecz jasna nie wszystko da się i warto przenosić do sieci. Nie można zrezygnować z bezpośredniego kontaktu ludzi i rzeczywistego współdziałania. Z łatwością można pokazać przykłady organizacji, które są tak bardzo zaangażowane w działalność w sieci, że właściwie mają charakter pozorny i trudno powiedzieć czy i oddziałuje na świat rzeczywisty.
Warto pamiętać, że technologia (jak każde narzędzie) może mieć ambiwalentne skutki także dla działania organizacji pozarządowych. To, po co jej używać, wymaga samo w sobie poważnego namysłu. Bez niego to nie narzędzia będą służyć organizacjom, ale organizacje narzędziom. To realne ryzyko. W naszym badaniu próbowaliśmy oczywiście poszukiwać takich zastosowań technologii, które w istotny i pozytywny sposób pozwoliłyby organizacjom uzyskać nową płaszczyznę działań.
TECHNOLOGIE LOKALNIE
Zawężenie perspektywy do małych gmin pozwala przyjrzeć się, jak wyglądają te kwestie w lokalnych kontekstach.
Internet w małych miastach i na wsiach często określany jest jako „okno na świat”. Pozwala on przekroczyć ograniczenia geograficzne, komunikować się z ludźmi z całego świata. Teoretycznie pozwala mieszkańcom wsi gdzieś w Polsce czytać te same gazety i słuchać tych samych stacji radiowych, z których na co dzień korzystają warszawiacy czy nawet nowojorczycy. Czasem faktycznie tak jest. Częściej jednak czas w Internecie spędza się np. odbywając rozmowy z rodziną przebywającą za granicą, czytając serwisy o lokalnej drużynie piłkarskiej, czy szukając informacji o tym, gdzie w najbliższej okolicy można załatwić konkretną sprawę. Internet jest tyleż globalny co lokalny (choć to drugie zastosowanie dociera do nas później). Dzięki nowoczesnym technologiom wytwarza się dodatkowy, bogaty obieg lokalnej informacji, który jest mieszkańcom potrzebny dla radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami. Owe lokalne zasoby informacji, w znacznie większym stopniu niż globalne, zależą od aktywności samych lokalnych instytucji i mieszkańców (w szczególności samorządu, lokalnych gazet, organizacji, wreszcie mieszkańców).
By móc się zastanawiać nad rolą nowych technologii w lokalnych społecznościach i instytucjach działających na ich rzecz trzeba rozumieć kontekst ich funkcjonowania. A ten w ogromnym stopniu zależy od lokalnego samorządu. Samorząd ma bowiem w małych gminach niezwykle silną pozycję. W większości przypadków samodzielnie (wręcz osobiście - wziąwszy pod uwagę pozycję wójta) decyduje o kierunkach działania - nawet instytucji pozornie od niego niezależnych. Wójtowie mają często w praktyce monopol na tworzenie lokalnej agendy i oczekują od innych aktorów realizacji ich planów. W małych społecznościach najczęściej brakuje niezależnych od samorządu instytucji lokalnych: instytucje publiczne, a nawet organizacje społeczne, są często uwikłane w sieć zależności od władzy lokalnej. W praktyce pośrednio lub bezpośrednio samorząd kontroluje większość lokalnych zasobów potrzebnych do skutecznego działania. Fakt, że zasoby te mają charakter publiczny jest często pretekstem do nadmiernej formalizacji, nadzoru oraz reglamentowania do nich dostępu. Często, mimo pozorów obiektywizmu, de facto dostęp do zasobów publicznych jest w dużej mierze uznaniowy. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że w małych społecznościach, gdzie trudno o alternatywne środki na działania, samorząd może w „miękki” sposób kontrolować większość organizacji. Dodatkowo trzeba pamiętać, że w wielu gminach samorząd ma wpływ na decyzje odnośnie zatrudnienia na niemal wszystkich stanowiskach związanych z pracą umysłową dostępnych w gminie.
Co w tej sprawie mogą zmienić technologie? Otóż pozwalają one na łatwiejsze tworzenie instytucji kontrolującej, a przynajmniej obserwującej urząd, tworzenie lokalnej opinii publicznej i lokalnych mediów. Nowe technologie pozwalają na stworzenie, przy stosunkowo niewielkich środkach, portali internetowych, lokalnych gazet czy nawet internetowej telewizji. Władza samorządowa często reaguje na takie inicjatywy panicznie, co dowodzi najprawdopodobniej, że doskonale zdaje sobie sprawę z siły, jaką może mieć niekontrolowana przez nią informacja. Internet pozwala też skuteczniej szukać poza urzędem zasobów koniecznych do działania. Ich uzyskanie pozwala często na większą niezależność organizacji i tym samym zwalnia je z konieczności dopasowywania się wyłącznie do oczekiwań samorządu. Nie zawsze zresztą są one złe, pewnie nawet w większości przypadków dobrze opisują autentyczne potrzeby lokalnej społeczności, nie zmienia to jednak faktu, że strukturalna niemożność posiadania odmiennej wizji działania przez lokalne organizacje jest, co do zasady, niedobra. Bez niej organizacje stają się po prostu „przedłużeniem samorządu” a to nie powinno być istotą ich działania.
Często mówi się, że w małych miejscowościach „wszyscy się znają i wszyscy, wszystko o sobie wiedzą”. Przekonanie to dotyczy zarówno relacji między mieszkańcami, jak i ich kontaktów z instytucjami. Jest to do pewnego stopnia stwierdzenie prawdziwe, ale jak się okazuje ta „gęstość relacji” nie musi być zawsze dobroczynna. Sprawia ona, że wizyta w urzędzie to nie tylko spotkanie z urzędnikiem, u którego załatwia się jakąś sprawę, ale także spotkanie z sąsiadem, kolegą ze szkoły czy dzieckiem znajomego. W niektórych sytuacjach, np. w przypadku sporu czy konfliktu – jest to raczej obciążenie i problem. Dzięki technologiom istnieje możliwość uwolnienia takich relacji, sformalizowania ich. Przykładowo, mieszkaniec może skorzystać z elektronicznego dostępu do urzędu, dzięki któremu ma możliwość anonimowego wyrażania swoich opinii w sprawach ważnych dla gminy. Z obserwacji małych gmin wynika, że takie instrumenty są również istotne dla grup osób wykluczonych oraz takich, którym z różnych powodów daleko do lokalnych elit.
Mieszkańcy wsi często odczuwają specyficzny rodzaj ambiwalencji w przywiązaniu do swoich miejscowości. Bardzo silny sentyment do rodzinnej wsi, sąsiadów, krajobrazu współwystępuje z poczuciem niemocy i przekonaniem, że w mojej wsi „nic się nie zmieni na lepsze”. Ludzie na wsiach są ze swoim miejscem zamieszkania emocjonalnie związani, ale jednocześnie w wymiarze publicznym często od niego oderwani. Dodatkowo instytucje gminne często dość wąsko i powierzchownie rozumieją potrzeby lokalnej wspólnoty i zaspokajają je np. poprzez organizowanie cyklicznych imprez wokół tradycyjnych wiejskich wydarzeń, takich jak np. dożynki. Odprawianie tradycyjnych rytuałów (przez naszych badanych zwanych ironicznie ludowizną) nie wystarczy jednak dla stworzenia wspólnej wizji wspólnoty.
Internet i powstałe dzięki niemu sieci komunikacji między mieszkańcami dają szanse na skonfrontowanie różnych wizji miejscowości, reprezentowanych przez różne grupy w lokalnych społecznościach. Umożliwiają one włączenie w dyskurs także tych, którzy wyjechali z gminy, ale wciąż czują się z nią emocjonalnie związani. Nowe technologie świetnie nadają się np. do dokumentowania w atrakcyjny sposób historii i zasobów kulturowych gminy (projekty digitalizacji zasobów kulturowych). Internet pozwala na nowe podejście do wielu zagadnień, które są ważne dla funkcjonowania wspólnoty i jej tożsamości. Kwestie takie jak lokalna tradycja, rozwój gospodarczy, promocja, pomoc wzajemna, usługi zdrowotne, bezpieczeństwo, transport, edukacja, kultura, rynek pracy, informacja czy wreszcie relacje z władzą mogą, dzięki zastosowaniu Internetu, nabrać nowego znaczenia i być zorganizowane w inny, często lepszy, sposób. Wymienionymi wyżej kwestiami często zajmują się właśnie organizacje pozarządowe i to one właśnie, wyposażone w kompetencje technologiczne, mogą stać się skutecznym wehikułem owej zmiany.
BARIERY
Spełnienie się opisanego wyżej scenariusza wymaga jednak przekroczenia barier po stronie samych organizacji. Niektóre z nich starają się stawić im czoła, ale większość okazuje się być do tego nieprzygotowana. To im właśnie trzeba udzielić wsparcia. Obecnie organizacje lokalne korzystają z technologii w dość ograniczonym stopniu. Ich członkom (szczególnie tym zarządzającym), komputery nie są obce, w praktyce jednak rzadko kompetencje te używane są do rozwoju organizacji.
Dlaczego tak jest, jakie bariery nie pozwalają na rozwój technologii? Często wspomina się o problemach takich jak brak dostępu do sieci internetowej czy zbyt wysokie koszty związane z korzystaniem z niej. Oba te zjawiska są na pewno istotniejsze na terenach wiejskich niż w większych miastach. Oba tracą jednak na znaczeniu wraz z budową nowych sieci teleinformatycznych i rozwojem technologii dostępu bezprzewodowego, a także wraz ze spadkiem cen sprzętu komputerowego i dostępu do Internetu. W ocenie badanych – przedstawicieli instytucji, ale także „zwykłych” mieszkańców – coraz częściej pojawiają się stwierdzenia, że sam dostęp do Internetu czy korzystanie z komputera nie jest szczególnie dużym problemem. Jak się wydaje - ci, którzy Internet chcą mieć - zasadniczo już go mają.
Wśród badanych osób, które nie korzystają z komputerów i Internetu, rzadko pojawiają się pomysły dotyczące tego, jak technologie mogłyby być przydatne. Nie jest bynajmniej oczywiste co w tym wypadku jest skutkiem a co przyczyną. Uderzyło nas, że organizacje pozarządowe, mimo tego, że ich członkowie korzystają z komputerów w codziennej pracy, są zaskakująco mało „skomputeryzowane”. Ludzie najczęściej nie widzą potencjału technologii w działalności społecznej. Można zatem mówić o czymś w rodzaju bariery motywacyjnej. Działacze organizacji są często po prostu przyzwyczajeni do pewnego sposobu robienia rzeczy i nie są chętni do zmiany nawyków - szczególnie, jeśli wiąże się to z dodatkowymi kosztami: finansowymi oraz czasem i wysiłkiem na nauczenie się i „wdrożenie” nowych sposobów postępowania. Ten specyficzny konserwatyzm i przywiązanie do ekstensywnych form działania jest jedną z podstawowych barier w przekonaniu organizacji do zastosowania nowoczesnych technologii. Fakt ten trzeba brać koniecznie pod uwagę projektując działania ukierunkowane na wsparcie technologiczne organizacji. Innymi słowy, nie można zakładać, że wszyscy uznają za oczywiste pożytki związane z wykorzystaniem technologii w działaniach organizacji.
CO ROBIĆ?
Wprowadzenie technologii do lokalnych organizacji nie będzie proste. Nie wystarczy zapewnić im sprzęt czy dostęp do Internetu (choć i o tym nie można zapominać). Barierą najważniejszą jest brak wystarczających kompetencji oraz brak motywacji do korzystania z technologii. Najważniejsze jest przekonanie członków organizacji, że warto technologii używać. Najlepszą, jak się zdaje metodą, jest pokazywanie bardzo konkretnych korzyści jakie przynosi zastosowanie technologii. Projektując działania trzeba pamiętać, że lokalne organizacje są bardzo zróżnicowane zarówno pod względem kompetencji i wykorzystania technologii komputerowych, jak i kierunku działalności. Wspólny mianownik ich działania, a więc też zakres wsparcia odpowiedni dla wszystkich organizacji, nie jest bardzo duży. Zmusza to raczej do myślenia o działaniu wielokierunkowym i wielowymiarowym, w którym znajdzie się miejsce dla wielu instytucji pełniących różne funkcje – produkcja treści i wiedzy, przygotowywanie specjalnego oprogramowania, uzupełnianie braków w sprzęcie, czy wreszcie bezpośrednia edukacja i wsparcie techniczne. Nie obejdzie się zapewne bez zapewnienia dostępnego lokalnie wsparcia w obszarze technologicznym. Wszystkie te kwestie muszą zostać rozwiązane łącznie - co oznacza, że konieczne wydaje się zorganizowanie szerokiej koalicji instytucji i zorganizowanie specyficznego „podziału pracy” między nimi. Bez niego trudno sobie wyobrazić skuteczną zmianę o charakterze systemowym.
Niezbędne do jej przeprowadzenia są wszelkiego rodzaju „rozgałęziacze” – tak nazywamy organizacje sieciowe mające kontakt z lokalnymi organizacjami i bezpośrednio z nimi współpracujące. Mogą one przekonywać lokalne organizacje pokazując im korzyści związane z technologiami i rozwiewać różne wątpliwości i pomagać w razie potrzeby. Równolegle konieczne jest też budowanie treści (tzw. contentu) zarówno na poziomie lokalnym, jak i ogólnopolskim i to zarówno takiego, który dotyczy technologii w sensie ogólnym, jak i takiego, który powiązany jest ze specyfiką działań poszczególnych branżowych typów organizacji. Wreszcie konieczne jest znalezienie ludzi, którzy tak na poziomie krajowym, jak i lokalnym potrafią wspierać organizacje w posługiwaniu się technologiami i to zarówno w aspekcie czysto technicznym, jak i tym, który wynika z ich merytorycznej specyfiki.
Pobierz w wersji PDF (TECHNOLOGIE DLA TRZECIEGO SEKTORA_SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH)





